Hej, ho!

 W tym miesiącu byłam w rozjazdach, miałam mało czasu dla siebie, a co dopiero dla włosów. Poniosłam kilka innych klęsk, które dopełniły czary goryczy i w rezultacie na cały miesiąc porzuciłam bloga. Dziś wracam jak pies z podkulonym ogonem, planując w kwietniu wznowić walkę o piękne włosy. Mam nadzieję, że gorzej niż w marcu już nie będzie…

Zacznę od stosowanych „spomagaczy”. W marcu skupiłam się przede wszystkim na suchych drożdżach piwnych. Przyjmowałam je przez 4 tygodnie, pod koniec miesiąca odpuściłam, bo obsypało mnie na twarzy, a włosy zaczęły wypadać… Jedynym zaobserwowanym plusem było pojawienie się małych odrastających włosków w większej ilości – chociaż tyle!

SONY DSC

Przyjmowałam około 1-2 łyżeczek dziennie. Nie wiem czy to dużo czy mało, ale faktem jest, że mają one nieciekawy smak. Miałam na nie kilka sposobów. Najprościej i najszybciej: odmierzyć, zapakować do ust, popić obficie wodą. Dodawałam ich do zup i kanapek w formie posypki:

Untitled-2log

Najlepiej jednak smakowały na słodko – z przesmażanymi z miodem jabłkami z cynamonem. Nie zamieszczam zdjęcia, bo nie wyglądało to apetycznie, choć smakowało.
Nieregularnie, bo w ramach niedziel dla włosów (których również nie dokumentowałam, bo wszystkie były niemal identyczne) używałam rosyjskiej maski drożdżowej.
Zdarzało mi się również wypić herbatkę ze skrzypu, pokrzywy lub czystka.

A teraz smutne wyniki:

  • długość: 55,5 cm
  • grubość kucyka: ledwo 7 cm 🙁
  • przyrost w marcu: 0,5 cm

Jestem nieco podłamana, bo faktycznie ubyło mi włosów i przy tej ilości to czuć i widać.

Untitled-1logo

Na zdjęciu włosy umyte szamponem przeciwłupieżowym Natura Siberica, odżywkowane: maska drożdżowa Agafii na skórę głowy, a od ucha w dół olejowa maska z Isany. Rozprostowane dzięki płukance z octu jabłkowego.


Trzymajcie za mnie kciuki w kwietniu:*

One thought on “Podsumowanie marca: kompletna klapa na całej linii…

  1. Ania napisał(a):

    Super, że wróciłaś! 🙂 my też ostatnio chyba za bardzo sobie pofolgowałyśmy, ale mamy nadzieję, że kwiecień i wiosna coś zmieni 😀
    Co do włosów, wyglądają bardzo ładnie 🙂 Pierwsze co przyszło mi na myśl, to czy zmieniałaś kolor. Na zdjęciach wydaje się być bardzo czekoladowy i zdecydowanie ciemniejszy niż ostatnio, ale powiedziałabym, że jeszcze ładniejszy – taki głęboki 😀
    A po kondycji nie widać, żeby kiedykolwiek Twoje włosy cierpiały. Przeciwnie, wyglądają na mocniejsze, bardziej dociążone i gładsze. Jak najbardziej na plus 🙂 :*

    1. Ev napisał(a):

      Ja też się cieszę:* i muszę do Was zajrzeć, bo z czytaniem też jestem do tyłu:(

      Nie zmieniłam koloru. Może dostały większego nasycenia po maskach…? Muszę je poobserwować uważniej… Dobry stan na zdjęciu to też zasługa masek. Zdecydowanie dociążają – a gładkość to od octu jabłkowego. Pracuję teraz trochę z wapnem i ten ocet miał być przeciwwagą. Tak sobie to wykombinowałam;)

  2. Ania Abakercja napisał(a):

    czytałam, że początkowo mogą występować efekty uboczne, ale czy 4 tygodnie łapią się jeszcze jako początek to ciężko stwierdzić. zawsze chciałam wypróbować działanie drożdży tylko nigdy nie było mi po drodze 😉

    1. Ev napisał(a):

      Aniu, jeśli masz ochotę to mogę moje przesłać dalej – niewiele ich ubyło, odsypałam trochę sobie do słoiczka na wyjazdy, żeby nie wozić dużego opakowania. Liczę się z tym, że każdy organizm jest inny i być może u Ciebie by zadziałały?

      4 tygodnie to według mnie dużo. Po zwykłych drożdżach „wysyp” trwał półtorej-dwa tygodnie u mnie, a potem ogromna poprawa. Tutaj poprawy nie zauważyłam.

      Planuję jeszcze dać im ostatnią szansę. Mam dwa pomysły jak ich użyć.

    2. Ania Abakercja napisał(a):

      na razie wolałabym nie eksperymentować za bardzo z nowymi produktami w diecie 😉
      ale dziękuję za propozycję 🙂

  3. Shirley napisał(a):

    Od razu po zobaczeniu zdjęcia zastanowiło mnie gdzie podziały się Twoje fale. Ale doczytałam do końca i już wiem co jest sprawcą:) Na zdjęciach nie widać żeby były w jakiejś strasznej kondycji czy żeby ich ubyło. Wręcz przeciwnie, prezentują się ładnie:)

    Też próbuję się zmotywować do pisania i bogatszej pielęgnacji włosów po dłuższym okresie zastoju, ale jakoś tak ciężko i nieswojo… Po prostu powinnam wziąć z Ciebie przykład, oprócz tego z drożdżami bo już miałam z nimi do czynienia( z tym że ze zwykłymi) i nic dobrego mi nie przyniosły.

    Pozdrawiam:*

    1. Ev napisał(a):

      Kasiu, najbardziej boli nadmiar pomysłów i niedobór czasu… Cieszę się, że się zapisałam do akcji Ewy, bo jest to dla mnie niesamowita motywacja. Bez tego chyba nie robiłabym nic… Zwykłe drożdże (piekarnicze) nawet mi smakują – i podwajają u mnie przyrost. Wróciłabym do nich, gdyby nie te rozjazdy. Jak się jest na miejscu to łatwiej dbać o zapas w lodówce, na wyjazdach dużo by się ich marnowało – i trudno o regularność…

      Powodzenia w postanowieniu i w pisaniu rzecz jasna:* Zobaczysz, że jeszcze zapuścimy piękne włosy;)

  4. Ewa Bl napisał(a):

    Kochana, nie widac, zeby Ci sporo wlosow ubylo, absolutnie, wiec sie nie zamartwiaj, bo wg. mnie bardzo dobrze sie prezentuja i cos mi ciezko uwierzyc w te 7 cm w kucyku 😉 U mnie rowniez z obwodu poszlo ;/ Z przyrostem najwazniejsze, ze sie pojawil :)! Masz przesliczne te falowance :)!

    1. Ev napisał(a):

      Dziękuję Ewo za słowa pociechy:* pomiary jednak mówią same za siebie. W tym miesiącu ostro wzięłam się za włosy, zobaczymy czy odczaruję ten pechowy marzec.

  5. Queen Hair napisał(a):

    Piękne włosy i cudowny kolor! <3 Ale szkoda, że tyle powypadało :/

    1. Ev napisał(a):

      Szkoda…

Dodaj komentarz