SONY DSCHej, ho!

Dziś wreszcie pokażę Wam moje plenerowe dokonania. W sumie nie chodzi nawet o to czy lubię czy nie lubię się chwalić/dzielić (tu proszę niepotrzebne skreślić), ale wreszcie zasiadłam, żeby przekopać się przez ogrom zdjęć jakie posiadam i zrobić przesiew: subiektywnie dobrałam galerię reprezentacyjną;)

Chcę pokazać też jak prace wyglądały bezpośrednio po ulepieniu lub po wypale biskwitowym i po poszkiwieniu (przed wypałem ostrym lub raku), aby jeszcze bardziej zaprzyjaźnić Was z magią ceramiki. Gotowi?

W sumie skusiłam się na lepienie z trzech glin: szarej szamotowej, czerwonej szamotowej oraz z mieszanki szarej szamotowej z porcelitem 1:1.

Jak widać na zdjęciu powyżej glina szara przed wypałem wygląda raczej nieatrakcyjnie. To naczynie jako jedyne zostało niedokończone, ponieważ lepiłam je późno i nie wyschło na czas załadunku pieca.

SONY DSC

Po wypale glina nabiera bardzo ładnego jasnobeżowego koloru:)

SONY DSC

W sumie nie żałuję, że nie szkliwiłam tego naczynia – samo w sobie w takim surowym stanie wygląda całkiem atrakcyjnie – w przeciwieństwie do niektórych, nieco „spapranych” szkliwieniem naczyń…

SONY DSC

Te trzy patery powstały przez odciśnięcie liści klonowych w plastrze gliny, który następnie podginałam na szmatce. Ciekawa technika, jeszcze nigdy wcześniej tego nie próbowałam.

SONY DSC

Jeśli chodzi o szkliwienie, to tym razem szału nie ma – rysunek liścia zatarty został ciemnozielonym szkliwem, a całość pokryta wewnątrz bezbarwnym i oprószona miejscami drobnym szkłem (te białe plamki, które właśnie kompletnie mi się nie podobają).

SONY DSC

Boki naczynia sfakturaowałam w rowki, jak widać zostały w nie wtarty tylko tlenek żelaza. Zewnętrze naczynia bardziej mi się podoba.

SONY DSC

Donica – największe faut pas pleneru – zrobiłam w niej dziurki a nie wylepiłam podstawki – normalnie „geniusz”. Forma dosyć prosta, organiczna. Ale szkliwienie też zawaliłam…

SONY DSC

Patrząc na powyższe zdjęcie, wydawałoby się, że donica została całkiem grubo pokryta szkliwem. A jednak…

SONY DSC

Szkliwo miejscami prawie poznikało:( Dobrze, że przynajmniej smugi po zewnętrznej stronie całkowicie nie wyparowały.

SONY DSC

Ta osłona na doniczkę  powstała z mieszanki gliny szamotowej z porcelitem przez zlepienie zmultiplikowanych główek odciskanych w formie gipsowej. Miałam taką starą formę (pozostałość ze studiów) i w sumie bez konkretnego zamierzenia, a raczej z niepewnością czy cokolwiek z tego wyjdzie, zabrałam ją na plener.

SONY DSC

To „cudo” zostało z zewnątrz pokryte jasnym szkliwem, z wewnątrz ciemnym, a na jej dno wysypałam potłuczone bezbarwne szkło. Jak widzimy ścianki naczynia są cieńsze niż w przypadku donicy z gliny szamotowej.

SONY DSC

W związku z tym środek wygląda całkiem fajnie:)

SONY DSC

A tak prezentuje się w całości (ze storczykiem wewnątrz).

SONY DSC

” Kotofretka” (ni to kot ni to fretka i w ogóle – o zgrozo – bez ogona) to jedyna rzeźba (pusta oczywiście w środku) z czerwonej gliny szamotowej. Na tyłeczku ma odbitą serwetkę, a powierzchnia płaska została „wykamyczkowana” na gładko otoczakami pokrytymi olejem. Tej techniki również nigdy wcześniej nie znałam, ale szalenie przypadła mi do gustu.

SONY DSC

Po wypale glina nabrała ładnego pomarańczowego koloru, a jej powierzchnia w miejscu wygładzania nadal została bardzo gładka:)

SONY DSC

Ze szkliwieniem poszalałam, nawet sama nie pamiętam co tu pochlapałam… Oczywiście, próbowałam zapisywać, miałam też jakiś plan, ale koniec końców spontan wygrał i „Kotofretka” jako jedyna po poszkliwieniu może zachwycać:

SONY DSC

I wreszcie, jedyna praca, o funkcji z grubsza nieokreślonej, która została wypalona techniką raku z redukcją. Tu chyba największe zaskoczenie i magia:

SONY DSC

Tak wyglądała pokryta szkliwem…

SONY DSC

…a tak po wypaleniu. Jest różnica? Nie wiem tylko jeszcze do jakiego zastosowania ją użyć. Pomysły są dwa: popielniczka (ja nie palę, więc pewnie byłby to prezent) lub mydelniczka…? Zaznaczam tylko, że praca intensywnie pachnie ogniskiem…


Właściwie plener uważam za niezwykle udany. Jedyne czego żałuję, to tego, że nie poświęciłam więcej prac do raku, bo to naprawdę magiczna technika.

Będzie mi szalenie miło poznać w komentarzu Waszą opinię.

One thought on “Moje prace plenerowe

  1. Teri napisał(a):

    Doniczki są super. Na przyszły rok jadę na taki plener:)

    1. Ev napisał(a):

      Naprawdę polecam:)

  2. abakercja napisał(a):

    ale super! jesteś mega utalentowana. już sobie wyobrażam jakby moje prace wyglądały. jak kulfony 😉

    1. Ev napisał(a):

      Na pewno też by fajnie wyszły, chwilka oswojenia się z gliną i… 😉 swoją drogą ciekawe co byś sobie ulepiła…?

  3. Ewa Bl napisał(a):

    Alez masz talenta! Wszystkie te wytwory sa dla mnie czarna magia, ale z przyjemnoscia je podziwialam 🙂

    1. Ev napisał(a):

      Dziękuję… ale Ewo, na takim plenerze każdy odkrywa w sobie ceramika;)

  4. SlimSizeMe napisał(a):

    Jakie piękne rzeczy tworzysz!

    1. Ev napisał(a):

      🙂

Dodaj komentarz