Jesienne uściski!

Wiem, że ostatnio częstotliwość moich wpisów nie powala, ale uzbrójcie się w cierpliwość. Zapewniam, że pomysłów na wpisy nie brakuje i nie leniuchuję. Brak jedynie chwili na redakcję…

Dziś, z powodu kolejnych zapytań o przepis na mydło do zębów, postanowiłam przetrząsnąć wreszcie swój „przepiśnik” mydlany. Przy okazji ze zdziwieniem odkryłam datę zapisania pierwszego przepisu na mydło węglowe (1 maj 2014). Nie mam pewności czy było to pierwsze zrobione przeze mnie mydło do zębów, ale na pewno pierwsze odnotowane. Oznaczałoby to, że myję zęby mydłem już około dwa i pół roku…! Podzielę się dziś przepisem, a przy okazji także kilkoma przemyśleniami.

Zaczniemy jednak od samego przepisu, bo o tym jak te składniki połączyć i w jakiej kolejności pisałam już w ogólnej syntetycznej instrukcji jak zrobić mydło. Na blogu pojawił się również wpis „Dlaczego powinniśmy myć zęby mydłem? Jak zrobić takie mydło?„. Wtedy jednak nie podałam przepisu, bo myślałam, że przecież każdy może sam wymyślić sobie przepis na mydło i mieć przy tym więcej zabawy i satysfakcji. Rozumiem jednak, że zwyczajnie nie każdy ma na to czas. Mydło, którego obecnie używam powstało z poniższego przepisu:

dsc03569a

Z powyższego przepisu otrzymacie niecałe pół kilo mydła. To bardzo dużo. Jeśli nie macie się z kim podzielić tym mydłem, lepiej proporcjonalnie użyjcie mniej składników. Nadmiarowe mydło polecam przechowywać w lodówce, w zamkniętym opakowaniu.

Na marginesie zdradzę, że prawdopodobnie za jakiś czas pojawi się na blogu także kalkulator zmydlania w języku polskim (prace nad nim trwają)!

dsc03573

Kilka spostrzeżeń:

  • Mydła do zębów używamy odrobinę (jak na zdjęciu powyżej), ponieważ jest ono szalenie wydajne, a co za tym idzie ekonomiczne – wystarcza na baaardzo długo.
  • Mydło do zębów smakuje okropnie. A raczej nie smakuje. Nigdy nie próbowałam jeść zwykłego mydła, nawet w dzieciństwie, ale zdecydowanie nie lubię tego smaku i myślę, że nie da się go polubić. Można się tylko przyzwyczaić i go zaakceptować…
  • Wydaje mi się, że najlepiej myje mydło z tzw. olejów myjących (rycynowy i kokosowy). Takie mydło również bardzo dobrze się pieni.
  • Olejki eteryczne z czasem z mydła ulatują, więc fajnie jest dojrzałe mydło przechowywać w zamykanych lub zakręcanych pojemnikach.
  • Przed użyciem polecam każdorazowo mydło zwilżyć – łatwiej je wtedy nabrać na szczoteczkę. Przed pierwszym użyciem warto pierwszą warstwę (lub biały nalot – jeśli się pojawi) zmyć wodą.
  • Obliczając proporcje składników na mydło, pozostawcie 5-7% niezmydlonego oleju. Gdy będzie go więcej, otrzymacie mydło bardziej „maziste”, a gdy mniej – może być ostre i nieco drażnić dziąsła.
  • Wiele osób po pierwszych 2-3 użyciach mydła węglowego ma uczucie podrażnionych dziąseł, jednak potem się przyzwyczajają.

Stosujecie mydło do zębów? Może sami takie robicie? Myślicie, że kalkulator zmydlania na blogu ma sens?


Edit:

Kilka wskazówek:
  • Ksylitol rozpuszczam w wodzie, przed dodaniem NaOH, ktorego dosypuję powoli, żeby nie skarmelizować ksylitolu.
  • Czasami dodaję jeszcze trochę ksylitolu z węglem aktywnym już po zmieszaniu oleju z ługiem, do budyniu. Generalnie w teorii im więcej ksylitolu tym lepiej, ale powyżej pewnego pułapu mydło bardzo opornie tężeje i trzeba je chwilkę ogrzać.
  • Węgiel aktywny bardzo ładnie się rozchodzi w mieszaninie i może być dodany w wersji sypkiej.
  • Olejku miętowego daję całą ampułkę lub więcej (ok. 1ml olejku na 1 gram mydła), chyba że daję jeszcze np. olejek szałwiowy, eukaliptusowy, rozmarynowy czy inny ziołowy (wtedy sporządzam mieszankę i również proporcja wynosi ok. 1ml olejku na 1 gram mydła).  W przypadku olejku eterycznego miętowego im więcej tym lepiej, bo on bardzo szybko ucieka.