Hej, ho!

Witajcie po baaardzo dłuuugiej przerwie. Dziś zrobimy razem peeling z fasolki adzuki, którym mam zamiar ratować swoją cerę po zimie i nie tylko. Jej stan, jak zobaczycie niżej, nie jest aktualnie zadowalający. Spore zmiany w życiu i związany z nimi stres… Na szczęście wzięłam się już w garść, wracam do działania i podejmuję temat;)

O właściwościach zdrowotnych (także dla diety) fasolki adzuki możecie przeczytać u The Stylish Tube. Dowiecie się m.in. jak smakuje. O peelingu z adzuki pierwszy raz przeczytałam kilka lat temu u Azjatyckiego Cukru, ale przez dwa lata wahałam się z wypróbowaniem. Sposób Basi jednak nie do końca mi spasował i nieco go zmodyfikowałam – tak aby łatwej było go używać.

Untitled-2

Fasolkę adzuki można kupić w delikatesach ekologicznych oraz na półkach ze zdrową żywnością. Jest ona raczej łatwo dostępna,  każdym razie nie miałam problemu z jej zakupem – za opakowanie 340g zapłaciłam około 7zł.

Bordowe ziarenka  należy zmielić np. w mikserze do kawy. W zależności od stopnia zmielenia ziarenek peeling może mieć nieco różną „ostrość”. Najdelikatniejszy (i nadający się nawet do codziennego stosowania) jest ten bardzo drobno zmielony, niemal na mąkę:

Untitled-1

Taki proszek przesypujemy do zakręcanego szczelnie pojemniczka lub słoika.

DSC01020

Przechowujemy w suchym miejscu.

DSC01021

Puder możemy używać jako maseczkę odżywczo-normalizującą (po zmieszaniu z wodą lub hydrolatem) albo jako wcześniej wspomniany delikatnie oczyszczający peeling (po zmieszaniu z olejem).

Poniżej pokazuję na jaką konsystencję mieszam mączkę adzuki z olejem (tutaj olej tamanu):

Untitled-3

Peeling nakładamy na umytą, wilgotną skórę, wykonujemy delikatny masaż. W trakcie masowania można dodawać wody lub zwilżać ręce. Dobrze też nie zmywać mikstury od razu, ale zostawić na chwilkę na skórze.

Poniżej widać ile mniej więcej kosmetyku stosuję. Postanowiłam pokazać Wam także jak skóra wygląda świeżo po zmyciu peelingu (domowym mydłem), jeszcze przed nałożeniem kremu. Wiem, że moja cera pozostawia wiele do życzenia (i te krzaczaste brwi – w trakcie zapuszczania brrr), ale bardzo dobrze widać, że niemal w ogóle nie jest zaczerwieniona (lekko na nosie, gdzie najbardziej szorowałam):

Untitled-4

Najwspanialsze jest uczucie świeżości cery i jej gładkość w dotyku. Jestem wielką fanką tego peelingu i z całego serca polecam, szczególnie osobom z cerą wrażliwą – lub problematyczną (jak moja).


Stosowaliście kiedyś fasolkę adzuki? Jaka jest Wasza opinia?

One thought on “Jak zrobić domowy peeling z fasolki adzuki

  1. draqilka napisał(a):

    Nawet nie wiedziałam, ze taka fasola istnieje… człowiek uczy się całe życie!

    1. Ev napisał(a):

      Zdecydowanie. Ja żałuję, że tak późno się o niej dowiedziałam!

  2. Ania Abakercja napisał(a):

    bardzo ciekawy pomysł. nigdy nie wpadłabym na to, żeby robić peeling… fasolą 😉

    1. Ev napisał(a):

      Ja już przerabiałam korundowy, kawowy <3, solny (na twarz nie polecam!), mielone nasiona bzu czarnego, mielone nasiona ostropestu i kukrumę (lekki peeling, ale cała łazienka żółta, nie mówiąc o odcieniu skóry...). Ten fasolkowy jest genialny. Naprawdę delikatny i skuteczny:)

Dodaj komentarz