WP_20140311_009Hej, ho!

To nie żart. Mężczyźni też potrzebują docenienia, pochwał i zachwytów. Po prostu nieco innej natury;) jeżeli cały czas na niego narzekasz i mówisz mu, co robi źle, nie doceniając jego pozytywnych zachowań, walczysz z wiatrakami.

W społeczeństwie funkcjonuje wiele żartów o mężczyznach, np. ten, że faceci do 6 roku życia dojrzewają, a potem już tylko rosną, a wraz z nimi rosną ich zabawki. Może śmieszne, może nie, nie o to chodzi. Nie będę też udowadniała czy prawda to czy nie. Moim zdaniem mężczyzna może bardzo ładnie dojrzeć w związku (kobieta też!), ale wymaga to traktowania go czasami troszkę… jak dziecko.

Pomijam takie aspekty jak nakarmić (ugotować) i dobrze ubrać (na zakupy z facetem to raczej temat na oddzielny wpis), bo są zbyt oczywiste. Ale wyobraź sobie, że to właśnie Twój mężczyzna coś ugotował. Niemożliwe? No to prościej: zrobił Ci kanapkę – to chyba każdy umie. Nieważne, że plasterek szynki ma grubość chleba, a kromka w najszerszym miejscu 4cm a w najcieńszym 4mm. Nie zwracamy uwagi – postarał się. Może następnym razem wyjdzie równiej, lepiej? Może następnym razem użyje finezji i doda jeszcze pomidora? Doceń to, że zrobił – podziękuj, nie marudź, może pochwal, że smaczna. Jesteś wegetarianką? To zamień w myślach szynkę na ser czy cokolwiek czym się żywisz. Chodzi o ideę. Jeśli skrytykujesz możesz się pożegnać ze śniadaniem do łóżka. To trochę jak z dzieckiem… Jeśli mama skrytykuje jego obrazek, dziecko rzuca rysowanie i próbuje się zająć tym, co mu wychodzi lepiej albo w ogóle niczym. Ale kochającej mamie zawsze podoba się, chociażby najbrzydszy rysunek:

  • Mamo, podoba Ci się ten obrazek. Sam narysowałem.
  • Bardzo ładne, a co to jest?
  • Zgadnij.
  • Piesek?
  • Nie, konik…
  • Aha… Bardzo ładny konik:)

Mój czterolatek (taki staż związku) zrobił mi kiedyś jajecznicę. Inną, niż ta, do której byłam przyzwyczajona, bardzo inna, ale nie wnikamy w szczegóły. Nie pamiętam już czy mi smakowała, ale na pewno podziękowałam i powiedziałam, że smaczna. Powtórzyło się to jeszcze w ciągu tych czterech lat wielokrotnie, z różnym skutkiem:

  • Ech, dziś mi nie wyszła…
  • Oj, nie narzekaj, jest bardzo smaczna.
  • Ale nie tak dobra jak ostatnio.
  • Mi bardzo smakuje.

Jest taki stary film z Julią Roberts jako „Uciekająca Panna Młoda”, która zawsze wybierała jajka przyrządzone w taki sposób jak jej ówczesny narzeczony. Nawiasem mówiąc nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, żeby ktoś za mnie decydował… Nie mam, co prawda, ulubionego sposobu na jajka, ale wiem, że mój czterolatek po nabraniu doświadczenia stał się mistrzem jajecznicy. Uwielbiam tą jajecznicę, zwłaszcza z tostami, serwowaną w niedzielny poranek. Przyprawioną miłością i szczyptą soli;)

WP_20140311_009

Dodaj komentarz