SONY DSCHej, ho!

Jak kochać to na całego, ale każda kobieta wie, że kochać siebie jest najtrudniej. Nie chodzi mi tylko o to, że niektóre z nas nie wyrastają z kompleksów okresu dojrzewania, ale o poniekąd wpojone wzorce, że kobieta ma się poświęcać, kochać rodziców, rodzeństwo, męża/narzeczonego, dzieci…

Kochanie siebie jest niemodne i zakrawa o egoizm. Od razu sprostuję, że seria, którą chciałabym dziś rozpocząć dotyczy nie narcyzmu, a połączenia akceptacji tego, czego nie możemy u siebie z różnych powodów zmienić (kochaj) oraz aktywności, czyli pracy nad sobą i udoskonalania tego, na co mamy wpływ (tworzenie).

Trudno nie mieć kompleksów w dobie Photoshopa;) Ale nie oszukujmy się – czasami wystarczy wyjść z domu i rozejrzeć się dookoła. Nie mam tu na myśli porównywania się do innych, ale samego pooglądania jak wyglądają PRAWDZIWI LUDZIE, a nie wykreowane stwory o sztucznych proporcjach. Prawdziwym ludziom zdarza się, jak i Tobie, mieć gorsze i lepsze dni, lepszy i gorszy humor, lepiej lub gorzej wyglądać. Nikt nie wygląda zawsze perfekcyjnie. Co wcale nie oznacza, że nie należy dążyć do tego, aby wyglądać ładnie;) Myślę, że u sporej części kobiet nawet najbanalniejszy make-up (albo ułożona fryzura) wpływa bardzo pozytywnie na nastrój. Czujemy się lepiej, gdy wyglądamy lepiej, a nawet wtedy, gdy myślimy, czy też wydaje nam się, że wyglądamy lepiej.

Bardzo lubię oglądać ludzi. Czasami zdarza mi się, że zatrzymam na kimś dłużej wzrok (bo piękne usta, świetny makijaż, rzęsy do nieba lub cokolwiek innego) i czasami trwam w zawieszeniu, dopóki dana osoba nie spojrzy… Kiedyś miałam ciekawą historię: bardzo się spieszyłam, więc makijaż kończyłam w biegu, ale nie zwracałam na niego szczególnej uwagi – ważne, że był. Po drodze dowartościowana uśmiechnęłam się do kilku osób. Jakoś po godzinie dało mi do myślenia, że ludzie mi się przyglądają… Tak, sprawdziłam… i zobaczyłam w lustrze klasyczną, rozmazaną pandę… Ale zachowywałam się pozytywnie, bo myślałam, że dobrze wyglądam! Co ciekawe, chyba z tego powodu nikt nie zwrócił mi uwagi, nie chcąc mi robić przykrości. Nawet obcy ludzie miewają serce. Nawet w Krakowie!

SONY DSC

Odkąd bardziej lubię siebie, bardziej cieszę się życiem. Bardziej lubię siebie odkąd zmieniłam w swoim życiu, pielęgnacji i aktywności kilka zmian. „Stałe w życiu są tylko zmiany” i to właśnie one (te niechciane, niezależne ode mnie) wymusiły działanie. Może nie były to kamienie milowe, ale w rezultacie przyniosły dużo dobrego.

W nadchodzących wpisach chciałabym się podzielić spostrzeżeniami, refleksjami oraz pomysłami na pielęgnację. I może, jeżeli się przełamię z pokazaniem własnej twarzy, może i na makijaż;) Ciao.

One thought on “Kochaj siebie – cz.1 wprowadzenie

  1. Dzika Wózkowa napisał(a):

    Miło wiedzieć że nie jestem jedyną osobą, która kocha siebie 😉 Ale to nie jest tak, że uważam że jestem idealne, wiem że nie jestem – no i właściwie co z tego?
    Nie ma sensu próbować doścignąć współczesnych ideałów piękna, one zwyczajnie nie istnieją w prawdziwym świecie 😉

Dodaj komentarz