SONY DSCHeeej…

Dzisiaj będzie o małej klęsce.

Co prawda nie wycofuję się z jesiennego zapuszczania, ale przez chorobę zaniedbałam zarówno włosy jak i bloga. Znacie to? Leżysz i w ogóle nie możesz pozbierać się do czegokolwiek…

Zacznę od zdjęcia początkowego:

SONY DSC

Parametry: długość 55,5 cm, grubość kucyka 7 cm. Opis moich wielkich postanowień, w których wytrwałam tylko 3 tygodnie tutaj.

Poniżej zdjęcie z 1 października, wykonane w świetle dziennym.

SONY DSC

Długość: 56,5 cm, a więc szału nie ma. W kucyku również bez zmian.

Na początku miesiąca stosowałam się do zaleceń z wpisu początkowego, przez ostatni tydzień tylko raz użyłam wcierki z Joanny, a Jantar w ogóle gdzieś zgubiłam…:( Jestem trochę załamana efektami, miałam nadzieję na przynajmniej 1,5 cm. Trudno, może w następnym miesiącu będzie lepiej…

Przez to, że byłam chora poczytałam sobie przynajmniej leżąc w łóżku książkę Napoleona Hill’a „Myśl! …I bogać się. Podręcznik człowieka interesu”, którą dla „beki” kupiłam ostatnio w Biedronce za kilka złotych. W ogóle muszę przyznać, że bardzo podoba mi się koncepcja tanich książek w supermarketach:) Kiedyś muszę zrobić wpis o książkach tam upolowanych, bo wśród tony papierzysk można się czasami dokopać czegoś ciekawego, ładnego lub chociażby zabawnego.

SONY DSC

Wracając do książki ze zdjęcia (misia nie ma na okładce, to moja porcelanowa robótka), to muszę przyznać, że całkiem pozytywnie mnie zaskoczyła. Poza fragmentami zalatującymi NLP oraz afirmacją żądzy pieniądza^^, znajdziemy tam także kilka cennych rad i obserwacji, którymi autor zechciał się podzielić. Książka sama z siebie nie jest ani zła, ani też ku mojemu rozczarowaniu śmieszna (czego się spodziewałam). Zawiera w sobie analizę kilku historii ludzkich, skłania także (przynajmniej mnie skłoniła) do przeanalizowania własnego życia i może lekkiego „obudzenia się”. Ostatnio ugrzęzłam trochę w miejscu i powiedzmy, że dostałam lekkiego kopa do ruszenia się. Życiowo. Do zmian. Do postępu. Do rozwoju. W ogóle do podjęcia jakichś prób! Nie oczekujcie również motywacyjnej perełki! Wiem, że wielu ludzi z tej książki się zwyczajnie śmieje, co zupełnie nie przeszkadza mi mieć sympatię i własne zdanie w tej kwestii, ponieważ mimo wszystko cieszę się, że na nią trafiłam.


Mam nadzieję, że reszcie dziewczyn biorących udział poszło lepiej.

Ściskam:)

 

 

One thought on “Wrześniowa porażka włosowa

  1. aMy napisał(a):

    No, faktycznie marny przyrost, ale nie jest tak źle – wyglądają całkiem dobrze. Jak organizm jest chory to i włoskom się nie rośnie…

    1. Ev napisał(a):

      Dokładnie…

Dodaj komentarz