Hej,SONY DSC ho!

Na pierwszy ogień chciałabym poruszyć problematykę okazywania sobie czułości. Swoje spostrzeżenia opieram na czteroletnim związku z najukochańszą istotą na świecie (może niewiele, ale jednak!) oraz na uprzedzeniu wyniesionym, powiedzmy z literatury i wychowania. Wiem, że nie żyjemy w czasach, kiedy do rodzicielki zwracano się per „pani matko”, a jedyną formą okazywania czułości był pocałunek tejże w rękę. Dziś chętnie przytulamy dzieci, nosimy na rękach, coraz modniejsze są nosidełka i chusty do noszenia niemowląt „blisko serca”. Świetnie, że ktoś docenił ten rodzaj bliskości rodzic-dziecko.

A co z dorosłymi? Dorośli przytulają się… okazjonalnie… Przytulamy najbliższych, podczas składania życzeń, w święta lub imieniny. Przytulamy gdy jest im źle, aby pocieszyć, dodać otuchy, wesprzeć. Przytulamy i ściskamy gratulując, świętując czyjś sukces. Przytulamy dawno nie widzianego przyjaciela, gościa. Wreszcie… przytulamy partnera…

Teoretycznie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak bardzo istotny jest to gest. Mało kto jednak wie, jaką tak naprawdę niesamowitą moc ma ta prosta czynność: jak dużo korzyści przynosi zarówno przytulanemu jak i przytulającemu, jak bardzo uspokaja, a przede wszystkim jak bardzo wzmacnia i ugruntowuje relację, tworząc atmosferę bliskości i intymności. Najpiękniejsze, że nie ma zupełnie znaczenia KTO PIERWSZY wyciągnie ręce. Korzyść z tych kilku sekund bliskości jest nieobliczalna. Łagodzi napięcia, rozpędza złe myśli, poprawia nastrój, uspokaja, koi, ŁADUJE BATERIE.

To… kogo dziś przytulisz?

 SONY DSC

Dodaj komentarz