Hej!

W dzisiejszym odcinku zrobimy nalewkę z czarnego bzu. Żartuję – proces ten zajmuje ponad miesiąc, mam zamiar napisać jak ja ją zrobiłam. Jeśli tylko komuś uda się jeszcze dorwać gdzieś surowiec to może do mnie dołączyć, a jeśli nie, może na przyszły rok ktoś się zainspiruje;)

Dlaczego i do czego bez…?

Czarny bez to bardzo ciekawa roślina. W zeszłym roku robiłam bajecznie pachnący syrop z kwiatów, którego kilka słoiczków zostało mi na ten rok, dlatego tym razem padło na owoce. Znane są one z właściwości ochronnych i wzmacniających układ krwionośny, oczyszczających organizm. Nalewkę z owoców czarnego bzu stosuje się jednak przede wszystkim w leczeniu przeziębień, ponieważ działa ona przeciwgorączkowo, wykrztuśnie i napotnie. Poza tym posiada także właściwości przeciwbólowe i przeczyszczające, przy tym hipolipemicznie (obniżają stężenie cholesterolu), moczopędne, przeciwwirusowe i immunostymulujące.

 Z dojrzałych owoców można robić konfitury, dżemy, kisiele, soki czy wina. Można je także zasuszyć. Owoce bzu czarnego zawierają m.in. antocyjany (flawonoidy obecne we wszystkich ciemnogranatowych owocach), cukry, witaminy (B i C), kwasy organiczne oraz inne związki – nie nadają się jednak do spożycia na surowo, ponieważ zawierają sambunigrynę i sambucynę – substancje, które w większych ilościach są dla ludzi trujące. Owoce muszą więc być dojrzałe, a najlepiej przetworzone termicznie (w celu usunięcia ich toksycznych właściwości).

SONY DSC

 Jak powstawała moja nalewka – krok po kroku

Na samym początku owoce: gdy już zbierzemy idealnie czerniutkie owoce, musimy je przepłukać i odszypułkować oraz odrzucić mniej dojrzałe (jeśliby się takie trafiły).

SONY DSC

Kolejnym krokiem jest smażenie. Podobno owoce można także zamrozić na dwa tygodnie, ale wolałam wybrać pewniejszy i szybszy sposób na ich „odtrucie”. Muszę przyznać, że zapach smażonych owoców czarnego bzu jest bardzo przyjemny i orzeźwiający.

SONY DSC

Jak widać owoce podczas smażenia puszczają coraz to mocniejsze soki. Po usmażeniu przełożyłam zawartość patelni do zakręconego baniaczka (wiem, mogłam wybrać mniejszy, ale akurat tylko taki był dostępny). Podejrzewam, że dysponowałam niecałym kilogramem owoców, ponieważ po ponad półgodzinnym smażeniu w pięciolitrowym baniaczku zajmowały objętość widoczną na zdjęciu po lewej. Owoce zostały zalane 40% alkoholem w ilości pół litra (zdjęcie po prawej).

SONY DSC

Po upływie około czterech tygodni zlałam i odsączyłam ciecz do butelki z korkiem. Uwaga! one strasznie wszystko brudzą!

SONY DSC

Owoce zasypałam brązowym cukrem (około 10 łyżek stołowych) w litrowym słoiku.

SONY DSC

Już po kilku dniach było widać jak cukier się rozpuścił, a owoce puściły soki:

SONY DSC

Po dwóch tygodniach mogłam odsączyć pozostałą ciecz. Owoce odrzuciłam, a do nalewki dodałam jeszcze soku z połówki cytryny. Niektóre przepisy zalecają, aby dodać jeszcze ok. 100ml koniaku, ale się na to nie zdecydowałam.

SONY DSC

Teraz pozostało pół roku czekania aż nalewka się „odstoi” i dojrzeje. Od początku miałam naklejoną nalepkę z datą zalania alkoholem – 13 wrzesień. Powinnam dokleić jeszcze datę ostatecznego zlania do butelki, ale myślę, że wystarczy ta orientacyjna data.

SONY DSC


A Wy? Lubicie domowe nalewki?

 

 

One thought on “Nalewka z owoców czarnego bzu

  1. Ewa.Bl napisał(a):

    Nigdy nie pilam takiej nalewki, wiec przepis zapisuje 😉

    1. Ev napisał(a):

      Pachnie przepięknie, ale co do smaku to dam znać jak „dojdzie”. I na pewno wypróbuję na przeziębienie czy działa;)

Dodaj komentarz