Hej,

A ja znów o mydle… I znów krótko i prosto.

Dziś na tapet biorę mydło ziołowe na maceracie olejowym z kwiatów wrotyczu.

Wrotycz

O jego właściwościach obszernie możecie poczytać tutaj. W dużym skrócie:

Wrotycz jest mocarnym zielem. Stosowany na skórę, wykazuje działanie antybakteryjne i przeciwgrzybiczne, działa leczniczo na wiele chorób skórnych ( w tym np. na łuszczycę, trądzik, ropnie, świerzb i wypryski).

Kwiaty wrotyczu macerowałam dwa tygodnie na zimno w oleju sojowym. Przed odcedzeniem surowca ogrzałam lekko olej, aby dobrze przeciekał przez tkaninę. Uzyskany olej miał dosyć intensywny, bardzo charakterystyczny zapach. Myślę, że z sam macerat można z powodzeniem stosować jako terapeutyczny dodatek do kremu, bądź też samodzielnie.

Mydło ziołowe ma potencjał jedynie wspomagający leczenie. Do problemów skórnych powinno się podchodzić bardziej holistycznie (dieta, styl życia, pielęgnacja, kuracja).

 

Mydło na maceracie z wrotyczu

Macerat kilka miesięcy przechowywałam w lodówce.

Wreszcie nadszedł jego czas.

Podgrzałam olej sojowy z olejem kokosowym (mnie nie wysusza skóry, ale wiem, że może mieć taki potencjał). Dodałam ochłodzony, rozpuszczony w wodzie demineralizowanej wodorotlenek.

Kilka ruchów blenderem i do formy.

Prosto.

Bardzo.

Zdobienie w stylu „wżerki i nadżerki” uzyskałam przez użycie białej glinki i węgla rozcieńczonych w małej ilości oleju. Obok kilka plam gliceryny. Kilka ruchów wykałaczką, nic specjalnego.

Może nie jest piękne, ale takie „inne” 😉

 

Ultraprosty przepis 🙂

Lubię prostotę tego przepisu.

Tak mi się utarło, wrzucać na koniec wpisu grafikę z przepisem. Nie wiem czy to dobrze, jeszcze nikt nie napisał „dziękuję”, więc możliwe, że będzie to ostatnia tego typu grafika do pobrania.


Czas odpocząć od mydeł ziołowych. Nabrałam apetytu na małe szaleństwa.

Ostatnio kręcę róże. I róże mnie kręcą. A Ciebie?