Witajcie,

Po dosyć długiej przerwie powrócę dziś do tematu ikonowego, do którego zapewne nie raz jeszcze wrócę. Pisałam już o wyborze wizerunku, o materiałach, o przeklejaniu deski i płótna, a także o zaprawie. Tym razem zajmiemy się dosyć prozaicznym tematem: przenoszeniem rysunku na wyrównaną zaprawę.

Zacznę może od krótkiej dygresyjki…
Pominę, przynajmniej póki co, historyczne metody przenoszenia rysunku (mam namyśli np. przepróchę) oraz rysunek bezpośrednio na desce. Myślę, że kiedy zaczyna się przygodę z ikoną, warto poznać kilka sposobów ułatwiających i przyspieszających pracę. Jeśli zabłąka się tu ktoś, kto dłuższy czas zajmuje się już ikonopisarstwem, gorąco proszę i zachęcam do dzielenia się własnymi spostrzeżeniami, doświadczeniem, radami oraz krytyką w komentarzu. Na prawdę chętnie poznam Wasze zdanie.


Poniżej przedstawiam kilka prostych metod przenoszenia rysunku, z których zdarzyło mi się korzystać. Przepróchę z ciekawości wykonałam tylko raz (dawno temu i niestety nie mam zdjęć) i jej nie polecam – jest mozolna, przy czym mało dokładna i strasznie brudzi…

  • Własnoręcznie robiona kalka na odwrocie kserowanej lub drukowanej reprodukcji (właściwie wystarczy zakreskować odwrocie obrazka miękkim ołówkiem lub grafitem). Rysujemy po konturach. Metoda mało precyzyjna, ale się sprawdza. Nieco brudzi.

DSC02263

  • Metoda podobna, przy czym tutaj wykorzystałam rysunek własny z określonymi już liniami do przeniesienia. Tutaj też, zamiast malować całej kartki, poprawiamy tylko kontury ołówkiem, dzięki czemu „kalka” mniej brudzi. Jeśli skorzystamy z kalki – będzie jeszcze prościej.

DSC02267

  • Wykorzystanie gotowej kalki do przebicia własnego rysunku. Ostatnio sama rozrysowuję wizerunki i widzę w tym same plusy. Podlinniki takie powstają na podstawie licznych szkiców i tą metodę zdecydowanie najbardziej polecam, ponieważ najbardziej pozwala się rozwinąć. Nie tylko ćwiczymy rękę i zapamiętujemy rysunek, ale także tworzymy indywidualny styl w oparciu o znane (i mniej znane) wzory. Takie rozrysowanie pozwala nam także stworzyć „nową ikonę” – przykładowo portret patrona w oparciu o znajomość hagiografii i atrybutów.
    Poniżej już przygotowany wzór:

DSC02282

W pierwszej kolejności musimy swój rysunek dopasować kompozycyjnie do deski – wykonanie podlinnika na przezroczystej kalce technicznej lub papierze pergaminowym znacznie ten krok ułatwia. Nastpnie podkładamy pod dopadowany rysunek kalkę…

Untitled-1

I rysujemy, poprawiając kontury:

DSC02285

Gotowy rysunek wygląda mniej więcej jak na zdjęciu poniżej. Zarówno kalki jak i podlinniku możemy użyć, jeśli chcemy, kolejny raz. Przykładowo, gdy nabierzemy już wprawy i chcemy się ponownie zmierzyć z tematem;)

DSC02286

Początkującym osobom polecam na tym etapie zrobić płytki grawer konturu. Ułatwi to malowanie, ponieważ rysunek będzie przebijał, jeśli spojrzymy na niego pod światło. Pokażę to we wpisie o malowaniu.
Grawer wykonujemy ostrym narzędziem, jeśli ktoś potrafi to nawet igłą można, zaostrzonym gwoździkiem, nożykiem, albo (jak np. ja) inlay’em:

DSC02308

Ważne, aby narzędzie było wygodne, a rysunek dokładny. Zajmie to sporo czasu, ale zaoszczędzicie sporo czasu przy malowaniu. Uwaga: rysunek ma być wydrapany naprawdę płytko!

DSC02310


Jakość zdjęć tym razem pozostawia trochę do życzenia, ale mam nadzieję, że widać o co chodzi. A Wy jak przenosicie rysunek? A może skorzystacie z moich sposobów?

One thought on “Jak namalować ikonę? Część czwarta: przeniesienie rysunku

  1. Shirley napisał(a):

    Oj, do ikony jeszcze mi daleko… Dopiero od kilku miesięcy interesuję się rysunkiem i na razie odkrywam możliwości zwykłych kredek i cieniowania nimi;)

    1. Ev napisał(a):

      Zawsze to jakiś krok naprzód;)

  2. Anonim napisał(a):

    a ja napisałam 4 ikony , które teraz schną (3 miesiące), nie wiem jak najbezpieczniej je zabezpieczyć żeby nie zniszczyć

    1. Ev napisał(a):

      To bardzo obszerne zagadnienie. Moim zdaniem ikona powinna schnąć spokojnie pół roku, nawet rok (zależy jak grubo malowana, na jakim podłożu, jak mocnym spoiwem). Zaproponowałabym nieśmiało historyczny werniks białkowy, ale dobrze poćwiczyć wcześniej nakładanie na deseczce na której nam nie zależy, żeby go „poczuć”, bo nakłada się specyficznie. I nigdy mokre-w-mokre. Są też gotowe werniksy do temper, ale te wymagają nałożenia odpowiedniej grubości, szlifowania i polerowania i nie należą do najłatwiejszych. Młodych ikon nie ma konieczności werniksować, zwłaszcza jeśli się podobają, bo werniksowanie zmienia nieco kolory. Jeśli się Pani boi, że zniszczy to może warto się udać do kogoś kto wykona werniks na zlecenie?

Dodaj komentarz