Witajcie wiosennie 🙂

Aktualna pora roku sprawia, że coraz częściej udajemy się na spacery po lesie, po parkach i ogrodach. Jest w nich także coraz więcej pracy. W tym wiosennym zawirowaniu będę próbowała zachęcić Was do znalezienia odrobiny czasu na lekturę książki „Sekretne życie drzew”. Według mnie każdy powinien po nią sięgnąć, nie tylko miłośnicy natury, może szczególnie ludzie nie mający do niej szacunku. Poznając bliżej pewne mechanizmy zachodzące w naturze, zmieniliby oni swój stosunek do niej.

Na książkę „Sekretne życie drzew” autorstwa Petera Wohllebena natrafiłam przypadkiem w księgarni pod Globusem w Krakowie i z ciężkim sercem, po przecież postanowiłam sobie w tym roku ograniczyć kupowanie książek, idąc za rekomendacją p. Adama Wajraka i p. Mai Popielarskiej na tzw. okładzinie tylnej, podążyłam do kasy…

…i nie żałuję! Chociaż jako osobie mieszkającej przez większą część życia blisko lasu, wydawało mi się, że właściwie nic mnie nie zaskoczy. Zwłaszcza po ćwiczeniach z makroskopowego i mikroskopowego rozpoznawania gatunków drewna na studiach, podczas zajęć z „identyfikacji podobrazi”, oraz po licznych leśnych wyprawach na grzyby czy zioła. A jednak.

DSC04008

Książkę czyta się dosyć szybko, przyjemnie i nie bez wzruszenia. Autor bardzo często, zresztą trafnie, porównuje społeczność drzewną do naszej, ludzkiej. Drzewa czują, rozpoznają upływ czasu i pory roku, porozumiewają się między sobą, a nawet myślą, uczą się, zapamiętują i potrafią przekazać swoją „wiedzę” dalej, w nasionku. Brzmi niewiarygodnie? Trochę niewiarygodne jest, ale po krótkiej refleksji trudno nie zgodzić się z argumentami autora książki. Również z tymi dotyczącymi tezy, że drzewa opiekują się sobą nawzajem i konkurują z drzewami innych gatunków. I popełniają błędy, za które muszą odpokutować. I cierpią. Mają także osobliwe zindywidualizowane cechy charakteru, do tego stopnia, że drzewa rosnące w tych samych warunkach w niewielkich odległościach zachowują się kompletnie inaczej! Drzewa podróżują, aczkolwiek bardzo powoli. Drzewa wszystko robią powoli – taka ich natura. Rosną i także bardzo wolno.

Tak na marginesie… Aż trudno wyobrazić sobie skalę tegorocznego pogromu drzew w Polsce zgotowanego przez ministra (o ironio!) o nazwisku jak kwiat iglastego drzewa… Ile zajmie ich odrastanie? Przecież przez tą felerną reformę doszło do ingerencji nawet w lasy pierwotne, których mamy teraz w kraju jak na lekarstwo.

Nikt nie wie jak długo musi potrwać ponowne wykształcenie się prawdziwej leśnej gleby, wiemy tylko tyle, że sto lat nie wystarczy [„Sekretne…” s.98]

Czytając książkę można poczuć się naprawdę blisko natury nie wychodząc z domu. Autor – Peter Wohlleben zwraca uwagę na wiele trudności na jakie w trakcie swojego życia napotyka drzewo – od nasionka, przez siewkę, młode drzewko, aż po kres jego życia – i jeszcze chwilkę. Czytelnik odnosi wrażenie, że ten życia krąg zorganizowano tak pieczołowicie, że każda nawet najmniejsza ingerencja, może zakończyć się tragedią. I – niestety – często w dzisiejszych czasach tak się kończy.

DSC04015

Poza wnikliwą analizą funkcjonowania drzew na przestrzeniach otwartych oraz w zróżnicowanym ekosystemie leśnym napotkamy na rozdziały poświęcone trudnemu życiu drzew w parkach i miastach. Tu także znajdziemy informacje, które niejedną osobę zaskoczą i pozwolą z większą czułością, politowaniem i radością spojrzeć na każde drzewko walczące o przeżycie w mieście. Dziecko ulicy.

DSC04011

Piszę tak enigmatycznie i krótko, ponieważ nie chcę streszczać książki, a jedynie zachęcić do zapoznania się z jej treścią, nawet jeśli myślicie, że o lesie i drzewach wiecie wszystko. Zdziwicie się. Sam autor rzuca wiele pytań. Podobno początkiem zdobywania wiedzy jest Sokratejskie wiem, że nic nie wiem, a więc przyznanie, że o otaczającym nas świecie wciąż wiemy za mało.


Jesteście już po lekturze „Sekretnego życia drzew” i macie jakieś przemyślenia?

One thought on “O „Sekretnym życiu drzew” Petera Wohllebena

  1. Draqilka napisał(a):

    U mnie ta książka czeka na swoją kolejkę. A co do pogromu drzew przez inteligentnego inaczej ministra… to jeśli wierzyć statystykom, to wcale nie był on taki duży jak głosi propaganda. 😉

    1. Ev napisał(a):

      Nie wiem szczerze mówiąc, co głosi propaganda, ale to co obserwuję dookoła mnie przeraża… Ludzie nagle rzucili się na drzewa „bo a nuż zaraz znowu zakażą”. W rezultacie drzewa, które spokojnie mógłby rosnąć jeszcze pół roku, rok czy pięć, poszły pod przysłowiowy topór teraz:(
      Np. lasek, obok którego mieszkam, stał się przezroczysty. Kiedyś nie było widać co jest za drzewami… Teraz teren leśny wyraźnie się skurczył, co jest bardzo smutne:(

  2. Anua napisał(a):

    czytałam,podobała mi się 🙂 przyznam szczerze, że zachęcił mnie tajemniczy tytuł, i (chociaż książki nie powinno oceniać się po okładce), także piękna okładka.
    tak tylko na marginesie jeszcze, wycinkę drzew w lasach reguluje ustawa o lasach (w której w zakresie wycinki właściwie nic się nie zmieniło w stosunku do poprzedniego stanu prawnego), natomiast kwestię wycinki, nazwijmy to, indywidualnej, reguluje ustawa o ochronie przyrody, w której to zmieniono tak wiele, a o którą to był (i jest) cały szum. Wycinka w lasach a wycinka na prywatnych działkach to dwie całkowicie odrębne kwestie, regulowane innymi aktami prawnymi 🙂
    Pozdrawiam!:)

    1. Ev napisał(a):

      Dziękuję za cenny komentarz :* Wszystko się zgadza, ale niektóre lasy są własnością prywatną 🙁

Dodaj komentarz