Hej, ho!

Właśnie wczoraj dobiegło końca (a raczej denka) moje testowanie maski Biovax do włosów ciemnych. Zapisałam się do akcji na blogu Anwen, ponieważ kocham wszelakie akcje – nic bardziej nie motywuje mnie do działania niż wspólne zapuszczanie włosów, gotowanie czy testowanie. Dziś przygotowałam dla Was skromne podsumowanie akcji „Testujemy Biovaxy”, przymiarkę do recenzji oraz oczywiście porównanie zdjęć przed i po.

SONY DSC

Jak już wspomniałam, testowałam maskę Biovax do włosow ciemnych. I na początku byłam nią po prostu oczarowana. Ale do efektów przejdziemy za moment. To, co chcę zaznaczyć na początku, to informacja, że na poczet testów całkowicie zrezygnowałam z innych masek i odżywek. Nie robiłam także niedziel dla włosów (których mi brakuje i chętnie je wznowię). Wszystko po to, aby wyniki testów były w miarę realne, obiektywne. W czasie tych trzech tygodni (bo mniej więcej tyle trwała akcja), myłam włosy zamiennie trzema szamponami: czarnym i cedrowym mydłem, oraz przeciwłupieżowym szamponem Natura Siberica.

Jak stosowałam?

Sumiennie po każdym myciu włosów. Nakładałam ilość około dwóch łyżek stołowych maski (spokojnie, nakładałam rękoma!)  na mokre, świeżo umyte włosy. Pozostawiałam około 5-30 minut (najdłużej raz ponad godzinę przez zaczytanie) – około cztery razy w tygodniu. Maska skończyła mi się przedwczoraj, czyli po około 3 tygodniach stosowania. Używałam jej na całą długość włosów, mimo, że po pierwszym użyciu bardzo dużo ich wypadło – jednak nie była to jej wina, bo potem już tego nie odnotowałam.

Parametry włosów:

  • długość: 60,5 cm (urosły o spektakularny 1 cm…)
  • grubość w kucyku: 7,3 cm (bez zmian)
  • końcówki wołające o podcięcie około 5 cm…

po

Przebieg

W akcji biorę udział oczywiście jako Ev, postanowiłam również „upublicznić” moje odpowiedzi z ankiety. Może się komuś do czegoś przydadzą?

Maska sprawdziła się u mnie częściowo. Mam włosy (jak widać na zdjęciach): falowane o niskiej porowatości, długie, cienkie, ale raczej gęste.

Na opakowaniu było napisane, że maska pogłębia kolor. Nie mam pojęcia czy tak jest w istocie, ale możecie to ocenić porównując zdjęcia, chociaż ja różnicy nie widzę. Obie fotografie wykonano w tym samym oświetleniu i tle, na tych samych parametrach aparatu. Włosy na obu zdjęciach są po koczku-ślimaczk. Ich niemal całkowite rozprostowanie się następuje po około 2 godzinach od rozpuszczenia. Najlepiej prezentowały się zaraz po umyciu:

porownawcze

Efekty rzeczywiste…?

Przede wszystkim na plus: wygładzenie, miękkość, nawilżenie, włosy śliskie, lejące się wręcz – i to po pierwszym zastosowaniu! A później lekkie rozczarowanie: włosy coraz bardziej proste, jakby ciężkie (obciążone), mniejsza objętość (co u mnie jest dużym minusem) i szybsze przetłuszczanie… Myślę mimo to, że jest to świetna maska, o ile jest stosowana zamiennie z innymi (np. proteinowymi) maskami. Nadaje włosom elastyczność i z pewnością dyscyplinuje końcówki. Wydaje mi się, że lepiej nada się włosom zniszczonym, suchym z natury i farbowanym (lub rozjaśnianym).


Na koniec przypominam o trwającym konkursie  wygrać możecie domowe kosmetyki – takie jakich sama używam już od dwóch lat! Na zgłoszenia czekam tylko do północy… Tak, oczywiście będę na zabawie. I Wam także życzę udanej, szampańskiej zabawy, ale przede wszystkim wielu radosnych, wypełnionych miłością i twórczych chwil w nowym roku! :*

 

One thought on “Testujemy Biovaxy – podsumowanie

  1. Ania napisał(a):

    Ładne masz włosy. Takie długie…

    1. Ev napisał(a):

      Dziękuję:) dla mnie są ciągle o 10cm za krótkie;)

  2. Anonim napisał(a):

    Ja mam wrażenie, że w ogóle nie ma różnicy przed i po masce .

    1. Ev napisał(a):

      Tak, wizualnie może nie ma jakiejś drastycznej…

  3. villemomodablogspot napisał(a):

    róznicy wielkiej nie ma (i tak sa piekne!)

Dodaj komentarz