Hej, ho!

Będzie krótko, nawet bardzo – jak zwykle z wielkich planów wyszły małe efekty, ale to już sami musicie ocenić… Postawiłam dziś na różnorodność, ponieważ wbrew modzie na minimalizm (której jestem oczywiście zwolenniczką), uważam, że ten dzień powinien być wyjątkowym odstępstwem od tej reguły. Z założenia miał to być dzień, kiedy robimy dla włosów coś wyjątkowego. Chcecie zobaczyć co wykombinowałam dzisiaj?Na początek rozejrzałam się po lodówce. Oto co przykuło moją uwagę:

SONY DSC

Z tychże składników postanowiłam zrobić maseczkę na włosy DIY, która będzie miała w składzie wszystko: proteiny, emolienty i humektanty. Do zestawu na koniec dorzuciłam jeszcze łyżkę ksylitolu… Ale po kolei:

SONY DSC

Maź wyszła rzadka, ale nie szkodzi – chciałam by dobrze rozprowadziła się na mokrych włosach tak, żeby można było jej nadmiar odcisnąć.

Zaczęłam od umycia włosów dzień wcześniej szamponem żurawinowym Barwa, w celu oczyszczenia. Mimo to ostatnio tak się szybko przetłuszczają, że dziś także umyłam włosy przed nałożeniem mikstury, ale delikatnym szamponem przeciwłupieżowym Natura Siberica. Po osuszeniu włosów ręcznikiem użyłam wcierki, tej samej co w tej niedzieli. We włosy wmasowałam przygotowaną maseczkę (ładnie wpijała się we włosy), jej nadmiar odcisnęłam. Zawinęłam włosy na czubku głowy i nałożyłam czepek oraz wełnianą czapkę na pół godziny. Po tym czasie spłukałam włosy i jeszcze, używając niewielkiej ilości szamponu, przemyłam skórę głowy. Włosy schły naturalnie. Zdjęcia wykonałam (a właściwie mój T wykonał) bez lampy, ale w sztucznym świetle łazienki.

SONY DSC

Efekty?

Włosy są bardzo puszyste (póki co), nieco sztywne (ale to mi się akurat podoba, bo robią wrażenie jakby było ich więcej), ale gładkie. Bardzo śmiesznie skręciły się od połowy (czyli właściwie zgodnie ze stopniowaniem, z którego stopniowo schodzę). Generalnie nie jest aż tak dobrze, aby w przyszłości nie mogło być lepiej;)


Dziś postanowiłam zachęcić Was do udziału w konkursie bonusem. Do nagrody dołączone zostanie jedno z moich najnowszych mydełek (zapach bergamotki) w kształcie kotka. Kształt można zobaczyć np. tutaj. Skusiłam?

Konkurs trwa do 30 października.

 

One thought on “Niedziela dla włosów: wszystkiego po troszku

  1. Bronach O. napisał(a):

    Piękne włosy, strasznie ci zazdroszczę zwłaszcza ich koloru.

    1. Ev napisał(a):

      A za mną tak bardzo ostatnio chodzą rudości…! Dziękuję:*

  2. beatyfrommadeline napisał(a):

    Cudowne fale, i jakie gęste włosy..;)

    1. Ev napisał(a):

      Z gęstością u mnie akurat średnio… Ale milo mi, że ktoś tak je postrzega:)

  3. Ewa.Bl napisał(a):

    Bardzo fajnie sie skrecily 🙂 U mnie aloes powoduje puch.

    1. Ev napisał(a):

      U mnie tak działała maska aloesowa Natur Vital. Chyba było go po prostu za dużo, no i bez emolientów. W takiej kombinacji jest całkiem nieźle. Gdyby całe włosy się tak skręciły, a nie tylko połowa długości to na prawdę mogłoby to ładnie wyglądać:)

  4. Ania napisał(a):

    Strasznie podobają mi się Twoje kręciołki, niedziela wyszła pozytywnie 🙂 U mnie ostatnio mało czasu, żeby coś kombinować z włosami, może od tej niedzieli ruszę znów z NdW :))

    1. Ev napisał(a):

      Ruszaj, ja chętnie zobaczę, może się zainspiruję:)

Dodaj komentarz