Hej, ho!

Wpisów na temat mydła pojawiło się już u mnie kilka: ogólne informacje, o kalkulatorze zmydlania, o mydle do zębów i jak je zrobić, podałam też jeden ze swoich sprawdzonych przepisów na domowe mydełko. Zdecydowanie od pisania wolę mydlić, ale ostatnio przekonałam się do mydlenia na ciepło i głównie o tym będzie ten wpis. Napiszę o mydle dedykowanym do włosów. Postaram się krok po kroku opisać jak powstawało moje mydło, podzielę się moimi wrażeniami po umyciu nim włosów i twarzy oraz podam przepis w formie obrazka do pobrania.

O mydle pokrzywowym naczytałam się co niemiara na różnych stronach, ale najbardziej pomogło mi dołączenie do wspaniałej facebookowej grupy Piana Mydlana, którą polecam wszystkim osobom zainteresowanym tematem mydeł. Kopalnia wiedzy, inspiracji i wsparcia. Chciałabym w tym miejscu serdecznie podziękować Adminkom oraz każdej „Piance” z osobna – jesteście niesamowite! ♥♥♥

Korzystając z kilku ciepłych dni, jakie nas spotkały w ubiegłym tygodniu, wybrałam się na łowy pokrzywowe. Drugi raz w tym roku, trochę przesada, ale tak bardzo marzyło mi się mydło do włosów. Nie wiedziałam wtedy jeszcze jaka przeprawa mnie czeka. Mimo rękawiczek, poparzona jak diabli, upolowałam cały koszyk dorodnych pokrzyw.

Nie spodziewałam się, że pokrzywa ma w sobie aż tyle soku. Liczyłam na jakieś pół szklanki. A tu niespodzianka – nakręciłam pół litra soku! Poza tym miałam całą kuchnię nim umazaną, siebie i oczywiście zielony sokownik – powoli zaczynałam żałować postępku, ale uparty charakterek mi nie pozwolił i brnęłam dalej. Sok z pokrzywy wylądował porcjami w zamrażarce w foremkach na lód. Do mydlenia przystąpiłam kolejnego dnia, sporządziwszy uprzednio przepis.

Uzbroiłam się w cierpliwość.

Odmierzyłam składniki olejowe  i rozpuściłam. Rozrobiłam ług w zredukowanej wodzie i, jeszcze dosyć ciepły, dolałam do olejów. Na zdjęciu widać 4 etapy: świeżo zmieszane składniki, zżelowane mydło, mydło z dodatkami i ponowne żelowanie. W rzeczywistości aż tak szybko i kolorowo nie było.

Zrobiłam kilka filmików (wybaczcie jakość – kręciłam telefonem z ręki). Wstawiłam filmy tak, aby można było je przerzucać nie przeładowując strony, kilka następnych zdań to opis do nich:
Na pierwszym nagraniu widać oleje z ługiem, świeżo po dolaniu. Wszystko jeszcze cieplutkie. Na drugim filmie pokazuję na szpatułce, że pojawiają się malutkie grudki mydełka. Na tym etapie sięgnęłam po blender, który usprawnił pracę z mydłem znacząco – zmieniła się konsystencja – widać to na filmie nr 3. Czwarty film pokazuje pewien etap żelowania, filmy dzieli od siebie różna długość czasu, trudno mi powiedzieć ile. Cały czas na bieżąco sprawdzałam pH. Piąty film obrazuje już dosyć mocny żel, ale dopiero przy konsystencji jak na ostatnim, szóstym nagraniu, pH mojego żelu zeszło poniżej 9. (Dalszych etapów nie nagrałam, bo miałam rękawiczki umazane sokiem z pokrzywy, a na telefon sok z pokrzywy raczej dobrze nie działa…)

Kiedy opadło pH, dodałam mrożone mleczko kokosowe i mrożony sok z pokrzywy.I tutaj przyznam się, niepotrzebnie działałam blenderem. Mydło zaczęło szybko gęstnieć, więc dolałam trochę wody i dalej już mieszałam szpatułką. Gdy konsystencja się wyrównała dodałam składniki sypkie, dokładnie wymieszałam i grzałam jeszcze chwilę. Kwadrans później dodałam jeszcze 40ml domowego octu jabłkowego. Zapomniałam o tym napisać na karcie przepisu, ale myślę, że tak mały dodatek nie wpłynął znacząco na cechy mydła i równie dobrze mógłby być pominięty. Tuż przed przełożeniem do słoiczków dolałam mieszanki olejków eterycznych.

Mydełko ma konsystencję gęstego żelu i ciemnozielony kolor.

Pieni się dobrze, ale mylę, że do następnego dodałabym trochę kwasu stearynowego – byłoby jeszcze przyjemniej kremowe.

A teraz krótka recenzja. Nie wiem czy widać na zdjęciu pierwszym, ale włosy miałam dość mocno przetłuszczone. Ostatnio próbuję myć je co drugi dzień, kiedyś myłam codziennie, a przy dłuższych włosach jest to uciążliwe. Wszystkie zdjęcia niżej robiłam na tych samych nastawach aparatu, ze statywu, z samowyzwalaczem, więc nie są idealne, ale coś widać. Drugie zdjęcie to włosy zaraz po umyciu i przesuszeniu „z grubsza” suszarką. I tu pierwsze zaskoczenie – rozczesały się bez najmniejszego problemu! Widać także na zdjęciu trzecim, że są ładnie odbite u nasady. Na czwartej fotografii włosy po kwadransie w tzw. „koczku – ślimaczku”, dla lekkiego skrętu.

Jeśli chodzi o odczucia, to jedynie przy spłukiwaniu miałam lekkie wrażenie, że włosy są nieco „tępe”. Porównując to uczucie do moich poprzednich doświadczeń z mycia włosów mydłem, muszę przyznać, że jest to niemal niewyczuwalne. Celowo nie przygotowałam sobie tym razem płukanki zakwaszającej, ani nie nakładałam żadnej odżywki – chciałam zobaczyć jak to mydło poradzi sobie samo. I poradziło. Chociaż następnym razem dam chociaż odrobinkę serum lub trochę odżywki na końcówki, bo zaczęły żyć własnym życiem.

Ogólnie jestem bardzo zadowolona i cieszę się, że zmobilizowałam się do ukręcenia tego mydełka. Wiem, że zagości w mojej łazience na stałe.

Jeśli chodzi o mycie twarzy, to mi nie wystarcza. Muszę potem nałożyć krem, co nie zmienia faktu, że niesamowicie odświeża skórę. Nie używałabym go jedynie (jak to robię z moimi kosteczkami) do zmywania makijażu – może się okazać zbyt ostre.

Na koniec obiecany przepis, który oczywiście możecie modyfikować według uznania.

Zapomniałam o dodatku octu jabłkowego – zorientowałam się jak już wrzuciłam zdjęcia na serwer, a dziś już nie mam siły tego modyfikować – sami zdecydujcie czy chcecie go dodawać i ile 🙂


A może robiliście już mydło do mycia włosów? Jakie są Wasze doświadczenia i obserwacje? Jeśli macie jakieś wskazówki, uwagi i rady, nie wahajcie się pisać!

One thought on “Mydło potasowe do włosów z sokiem z pokrzywy – przepis oraz wrażenia po użyciu

  1. Oksana Krysiak napisał(a):

    fajne mydełko Ci wyszło, takie idealne 😉

    1. Ev napisał(a):

      Nie jest idealne, jakbym miała coś poprawić w przepisie to dodałabym trochę kwasu stearynowego na większą kremistość i trwałość piany. Wiem, że mydło nie musi się pienić, żeby myło, ale fajnie jednak jak się pieni 😉

  2. Super sprawa aby samemu wykonać takie mydło, ale jestem chyba zbyt leniwa i mam ostatnio mało czasu aby samemu je przygotować. Post sobie zapisuję może kiedyś uda mi się wykorzystać ten przepis 🙂

  3. Anja napisał(a):

    kiedy dodaje sie kwas stearynowy?
    jakie przetluszczenie jest najlepsze na szampon?

    1. Ev napisał(a):

      Kwas stearynowy nadaje pianie kremistość. Dodaje się go do tłuszczy i topi razem z nimi.
      Co do przetłuszczenia na szampon – zależy jakie włosy. Między 1% a 5%. Ja robiłam ok.3% mam włosy przetłuszczające się. Po moim mydle nie trzeba dawać odżywki 🙂

  4. Anonim napisał(a):

    Super przepis! Tylko teraz (koniec lipca pokrzywa juz bez wartości) sok z pokrzywy Malo wartości ma…czym można go zastąpić? Co to jest mleczko kokosowe?

    1. Ev napisał(a):

      Hmm… z tą pokrzywą to nie do końca jest tak, że bez wartości. Teraz też można nazbierać młodej, odrastającej po koszeniu pokrzywy (przed kwitnieniem). Oczywiście ta majowa najlepsza, bo soczysta i nasycona, ale pokrzywa jako taka ma właściwości całe lato. Sok z pokrzywy można sobie zamrozić – co polecam serdecznie – teraz kończy mi się już to mydło do włosów i właśnie skorzystam z mrożonego w maju soku.
      Mleczko kokosowe kupuję w markecie – można kupić na półce z produktami azjatyckimi. To produkt głównie spożywczy, ale ma również sporo walorów pielęgnacyjnych 😉

Dodaj komentarz