SONY DSCSerdeczne hej-że-ho!

Postanowiłam zrobić serię wpisów na temat gadżetów, które z kobiecego punktu widzenia mogą okazać się niezbędne, przydatne lub absolutnie niepotrzebne. Albo wszystko naraz, w zależności od naszego trybu życia lub potrzeb. Zaczniemy delikatnie: dziś przedstawiam wam szczoteczkę Reveal marki Remington. Wspomniałam już o niej kiedyś, ale bardzo lakonicznie. Dziś napiszę nieco więcej;)

Szczotkę wygrałam jakoś na początku roku w konkursie organizowanym na stronie wielkitest.pl – strona dotyczy promocji urządzeń do depilacji IPL, które mnie bardziej interesują, i na które już zaczęłam po troszku odkładać fundusze. Jeśli ktoś jest zainteresowany bardziej to koniecznie odsyłam na forum. Niestety niedługo po otrzymaniu nagrody musiałam wyjechać, tracąc hasło (nie zapisałam go nigdzie i za cholerę nie zapamiętałam… a póki co nie chcę multiplikować konta). Nagroda nie ma wpływu na opinię, ale sama na pewno nie wpadłabym na pomysł zakupu takiego gadżetu, zwłaszcza, że kilka dni wcześniej dosłownie wygrałam biedronkowe urządzenie do pielęgnacji twarzy u Dzikiej Wózkowej. Link przenosi do jej recenzji.

Remington Reveal

SONY DSC

W zestawie do urządzenia dołączona jest elegancka kosmetyczka do przechowywania, uchwyt szczotki z ładowarką i kablem, oraz trzy końcówki: zwykła (twardsza) do mycia twarzy, miękka (do mycia cery wrażliwej) oraz silikonowa do masażu twarzy.

SONY DSC

Nie ukrywam, że z całego zestawu najbardziej urzekła mnie ta ostatnia. Rewelacyjnie wmasowuje krem oraz olejki, przy czym masaż jest niesamowicie przyjemny i relaksujący tak dla ciała jak i dla ducha, mięśnie twarzy ładnie rozluźniają się pod łagodnym naciskiem. Pamiętać należy, aby użyć wystarczającej ilości kosmetyku, gdy jest go za mało tworzywo, z którego końcówka jest wykonana może ciągnąć skórę.

Nie zauważyłam niestety wyraźnej poprawy jeśli chodzi o blizny, na co po cichu liczyłam, ale drobne zmarszczki mimiczne stały się mniej widoczne, a skóra bardziej napięta.

Końcówkę łatwo wyczyścić – wystarczy umyć wodą z mydłem.

Szczotkę włączamy naciskając guzik na rączce. Nawiasem mówiąc jest to niezbyt fortunne umiejscowienie moim zdaniem – kilka razy zdarzyło mi się przypadkiem zmienić program po prostu ją trzymając… Trzy programy pozwalają dobrać prędkość obrotu do naszych preferencji. Ja używałam 2 i 3 do mycia, a 1 i 2 do masażu (3 też mi się zdarzało, ale znacznie rzadziej).

Czy myje lepiej? Ograniczę się do stwierdzenia, że myje… Przyjemnie. Dokładność i stopień oczyszczenia determinuje w mojej opinii jednak bardziej środek jakiego użyjemy do mycia, a używałam domowego mydła, więc oczyszczenie było zawsze ok;)

Nie wrzucam aktualnego zdjęcia, bo włoski szczoteczek tych do mycia (zwłaszcza preferowanej – delikatnej) są już mocno powyginane…

Podsumowując, muszę stwierdzić, że dla sporej większości kobiet nie jest to niezbędny gadżet. Minimalistki napisałyby, że wręcz całkowicie niepotrzebny. W moim odczuciu jeśli ktoś szuka ciekawego prezentu dla dziewczyny lubiącej dbać o siebie – może jej sprawić radość kupując właśnie takie urządzenie, na pewno doceni je i włączy w pielęgnacyjną rutynę. Urządzenie może także przydać się osobom, które mają stresującą pracę, po prostu do wieczornego zrelaksowania się – wiem, są inne sposoby – ale tutaj możecie połączyć przyjemne (masaż) z pożytecznym (pielęgnacja).


A co Wy na jej temat myślicie? Przydatny czy zbędny gadżet?

One thought on “Ciekawe gadżety: elektryczna szczoteczka do twarzy

  1. Kathy Leonia napisał(a):

    ja się zastanawiam czy mojej cerze by to przypasowało:)

    1. Ev napisał(a):

      A jaką dokładnie masz cerę?

  2. abakercja napisał(a):

    na pewno ciekawy i przyjemny gadżet. nie niezbędny, ale fajne urozmaicenie. no i to masowanie <3

    1. Ev napisał(a):

      Masowanie rządzi^^

Dodaj komentarz